-
Kataklizmy a koniec świata?31.01.2009 20:47
Czy to przypadek, że duchowni a zarazem uczeni dwu minionych wielkich cywilizacji starożytnych Egipcjan i Majów zgodnie obliczyli, że „koniec świata” nastąpi w 2012 roku?
-
Reklama
I nie mieli chyba na myśli tego, że organizujemy Mistrzostwa Europy w piłce nożnej.
Na wielkie zdumienie zasługuje to, że obydwie wymienione cywilizacje dzieliło od siebie tysiące kilometrów, w tym ocean je oddzielający.
Jako naukowcowi amatorowi przychodzi mi na myśl jaki kataklizm mógłby unicestwić nasz gatunek? Bo umówmy się, że świat jaki by nie był, będzie istniał dalej. Z nami to już co innego.
Biorąc pod uwagę kataklizmy pogodowe jak np. huragany, powodzie itd. to wydaje się że mogą pochłonąć wiele ofiar, mogą być liczne ale nie są w stanie zmieść całych gatunków z powierzchni ziemi. A nasz gatunek wydaje się być dość liczny i plenny a także rozprzestrzeniony globalnie. Większe spustoszenie mogłoby wywołać globalne ocieplenie. Wiele jednak wskazuje, że jego tempo nie jest w stanie w tak szybkim czasie dokonać tak katastroficznych zniszczeń. Niemniej jest to faktycznie problem globalny.
Kolejny czynnik jaki nasuwa się na myśl to czynnik ludzki. Czy człowiek może doprowadzić do zagłady własnego gatunku. Człowiek współczesnej cywilizacji ze swą zdemoralizowaną naturą może na pewno wyrządzić wiele złego. Tak naprawdę masową zagładę o skali ogólnoświatowej możemy rozpatrywać w kontekście użycia wszystkich arsenałów broni masowego rażenia, w tym atomowej, biologiczne i chemicznej. Wydaje się mało prawdopodobne aby doszło do takiego konfliktu zbrojnego. Inny możliwy scenariusz „naszej zagłady” wiąże się z ewentualnym buntem maszyn, czyli na przykład inteligentnych robotów, cyborgów. Dość fantastyczny scenariusz powiedzą Państwo. Przecież roboty i inne maszyny programuje człowiek. Ale czy człowiek jest doskonały? Niemniej jednak robotyzacja w mojej ocenie dopiero raczkuje i scenariusz wojny ze „sztuczną inteligencją” w kontekście rozważanego 2012 roku jest mało realny. Ale problem taki może kiedyś zaistnieć. Niemniej jednak jest to jak na chwilę obecną „widmo odległej przyszłości’.
Co zatem mogłoby być przyczyną tegoż Armagedonu?
Wydaje się, że należałoby się przyjrzeć jednak zjawiskom naturalnym. Może zjawiska wulkaniczne, trzęsienia ziemi, fale tsunami? Pochłaniają wiele ofiar ale jak zjawiska pogodowe nie mają skali globalnej. A co gdyby wystąpiły jednocześnie? Ale z jakiego powodu?
Zagłada, jeśli przyjdzie w 2012 roku, to tylko z kosmosu, w kontekście biblijnym rzec można z nieba. Nie mam tu na myśli ataku kosmitów, chociaż takiego zdarzenia chyba nikt by nie mógł przewidzieć. Aby to Państwu uzmysłowić porównam takie ewentualne zdarzenie z lądowaniem konkwistadorów w Ameryce. Chociaż proroctwa Azteków o tym mówiły …
Osobiście jednak kosmiczne źródło zagłady widziałbym w bardziej znanych zjawiskach.
Co spowodowało zagładę dinozaurów wraz z około 80% ówczesnych gatunków fauny i flory?
Meteor o średnicy kilkudziesięciu kilometrów. Uderzenie takiego meteoru implikuje praktycznie wszystkie znane nam katastrofy naturalne w szybkim czasie i to globalnie. Nawet jeśli taki meteor nie trafi w naszą planetę, to przelatując bardzo blisko niej może zmienić jej magnetyzm, w tym położenie biegunów magnetycznych Ziemi. Czy to możliwe? Możliwe, bo wiele razy nasza planeta tego doświadczała. Monitorujemy wprawdzie przestrzeń kosmiczną w poszukiwaniu takich niebezpiecznych obiektów ale czy jesteśmy je w stanie wykryć odpowiednio wcześnie? A jeśli nawet wykryjemy taki meteor, to co możemy mu zrobić aby mu przeszkodzić? … A gdzie możemy uciec? …
Powiedzą Państwo, że to wszystko mrzonki i że można spać spokojnie.
Zatem kolorowych snów życzę.
Autor: Tomasz Szmajda
-
-
TAGI:
