-
Rekordowa liczba tornad w USA28.07.2008 10:31
Zgodnie z oświadczeniem amerykańskiej Narodowej Służby Oceanicznej i Atmosferycznej (NOAA) Stany Zjednoczone w styczniu i lutym 2008 roku stały się świadkiem wystąpienia rekordowej, dotychczas niespotykanej w tej porze roku, liczby tornad.
-
Reklama
Centrum prognozowania tornad NOAA śledziło 368 tornad w ciągu stycznia i lutego, czyli ponad pięciokrotnie więcej niż wynosi średnia dla tego okresu, i ponad 50% więcej niż wynosił dotychczasowy rekord 235 tornad zanotowany podczas stycznia i lutego roku 1999. Maksimum aktywności tornad przypada na miesiące letnie i tak wysokie liczby są niezwykłe dla chłodnych zimowych miesięcy.
Najbardziej doświadczonymi przez tornada obszarami są: Południowy-Wschód, stany południowe, dolina Mississippi i Ohio oraz część Środkowego-Wschodu i Wielkich Równin. Rodzi się zatem pytanie: dlaczego miniona zima była tak bogata w tornada?
Winne jest niezaprzeczalnie zjawisko La Niña, które przybiera na sile zimą i słabnie w czasie wiosny. La Niña występuje periodycznie co 3 do 5 lat i charakteryzuje się chłodniejszymi niż zazwyczaj wodami wschodniej części Pacyfiku w obszarze równikowym, ale wpływ tego zjawiska na pogodę jest zauważalny na całym świecie. Na przykład La Niña powoduje ulewne deszcze i powodzie we wschodniej Australii południowo-wschodniej Azji, gdy jednocześnie zachodnie wybrzeże USA nawiedzane jest przez dotkliwe susze.
Nad obszarem USA La Niña powoduje odchylenie polarnego prądu strumieniowego (obszar silnych wiatrów w górnych warstwach atmosfery) w kierunku północnym, ku długościom geograficznym Wielkich Jezior. Powoduje to napływ ku północy ciepłego, wilgotnego powietrza z rejonu Zatoki Meksykańskiej i kształtuje bardzo wyraźną granicę między ta masą a chłodnym powietrzem na północy, co z kolei skutkuje śnieżną zimą na Środkowym i Północnym-Wschodzie.
Można wyznaczyć pewien niezbędny zasób ciepła i wilgoci zawarty w powietrzu niezbędny do powstania superkomórki z tornadem i właśnie przesunięcie prądu strumieniowego ku północy sprzyja transportowi ciepła i wilgoci z południa w wystarczającej ilości aby ten próg przekroczyć.
Dalsze złe wieści czekają na nas, gdy uświadomimy sobie, że rok wystąpienia La Niña sprzyja częstszemu powstawaniu na Atlantyku cyklonów tropikalnych podczas lata. Mieszkańcom stanów wschodnich pozostaje mieć nadzieję, że La Niña szybko osłabnie. Jednak nawet wtedy faza przejściowa między La Niña a El Niño może okazać się katastrofalna. Rekordowy sezon huraganów w 2005 roku wystąpił właśnie podczas fazy przejściowej, podobnie jak najbardziej destruktywne huragany w historii USA: Katrina w 2005 roku i Andrew w roku 1992.
Autor: Sławomir Dutkiewicz
Biorąc pod uwagę, iż w tym sezonie jesteśmy dopiero przy literce D jeśli chodzi o imiona kolejnych cyklonów tropikalnych na Atlantyku (ostatni to Dolly) będzie jeszcze wiele okazji by teorię o wpływie La Niña na ich powstawanie i intensywność zweryfikować.
-
-
TAGI:


